| |

postheadericon Krwawienie z narządów rodnych kobiety

Ilość straconej krwi nie ma tu większego znaczenia i nawet bardzo małe krwawienia są wystarczającą przyczyną do przeprowadzenia dokładnego badania w tym kierunku. Przyczyną krwawień z części rodnych staruszek mogą być jednak także zmiany zanikowe w pochwie (colpitis obliterans vetularum), w przebiegu których przychodzi do miejscowych ubytków nabłonka pochwy, otwarcia naczyń włosowatych jej śluzówki i zlepów. Owrzodzenia kilowe, gruźlicze oraz polipy części pochwowej mogą być również powodem krwawienia. Stwierdzenie badaniem polipa nie przesądza jeszcze o rozpoznaniu, gdyż bardzo często u staruszek bodźcem wywołującym wyrośnięcie polipa bywa rak trzonu macicy. Krwawienie z narządów rodnych kobiety po okresie przekwitania zdarza się również w późniejszych stadiach raka i mięsaka jajnika lub jajowodu. W tych przypadkach’ krwawienie z macicy jest już dowodem przerzutów nowotworu w naczyniach chłonnych macicy, która wskutek nacieczenia nowotworowego staje się wówczas nadzwyczaj twarda,

Niekiedy powodem krwawień narządów rodnych staruszek (ale i kobiet w okresie przekwitania) bywa pękanie zmienionych przez miażdżycę drobnych naczyń krwionośnych macicy.

Na osobną wzmiankę zasługują tzw. krwawienia urazowe podczas spólkowania, po badaniu palcem i wziernikowaniu pochwowym, po głębszym wprowadzeniu kanki Hegara, tamponów itp. Krwawienia takie są czasami jedynym objawem patologicznym, sprowadzającym kobietę do lekarza czasami jednak u tego rodzaju kobiet występować mogą także upławy.

Losowe Cytaty

Tylko głupcy mogą być szczęśliwi - czyż nie warto być głupcem.
Nie bogactwa czynią człowieka szczęśliwym, ale dobre ich używanie. Saavedra Miguel de Cervantes (1547-1616
U granic człowieczeństwa przestaje chcieć być wszystkim i chce być wreszcie tym, kim jest, istota niedoskonała, niedokończona, dobra, o ile potrafi, aż po momenty okrucieństwa; i jasnowzroczna. . . aż po śmierć ślepca. Friedrich Nietzsche
Nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw. kard. Franz Koenig

Komentarz